Pigułka Ch. 4

766Report
Pigułka Ch. 4

Bar Doob's pierwotnie był dziurą w ścianie. Miejsce, gdzie można było usiąść w mroku i napić się drinka. Było to miejsce, w którym zwykle było cicho i spokojnie. I tak było do czasu, gdy w pobliżu wybudowano college, który stał się jednym z popularnych miejsc dla studiującej młodzieży. Dziś bar był wypełniony głośną muzyką, ludźmi i światłami. Z niegdyś cichego baru niewiele pozostało, aby napić się samotnie w kącie.

Wrzeszczące dziewczyny i hałaśliwi chłopcy z bractwa sprawiali, że atmosfera była mniej niż pożądana. Vallerie nienawidziła takiego miejsca. Lubiła ciemność i ponurość, chociaż nie była gotką. Była zwyczajną dziewczyną, która przyjęła pigułkę zaproponowaną jej przez mężczyznę, który ją teraz zatrudniał. Zatrudnił ją i trzy inne osoby, które siedziały z nią przy stole. Trzy kobiety i jeden mężczyzna. Nie najlepsze towarzystwo, bo w normalnych okolicznościach, zanim wzięła pigułkę, nigdy nie spędzałaby czasu z tymi trzema pozostałymi osobami. Tak naprawdę prawdopodobnie byłaby w bibliotece lub księgarni i czytała w ciemniejszym kącie. Podobnie jak ona, zażyli pigułkę i cała czwórka pracowała w miejscu, które z miłością nazywali „Ośrodkiem”.

Po zażyciu błyszczącej pigułki oferowanej jej przez mężczyznę o imieniu X, Vallerie wybrała na pigułkę nietoperza wampira na swoim zwierzęciu. Potem była Melissa, dziewczyna z gór, która wybrała wiewiórkę jako swoją. W niebieskich dżinsach i zielonej flanelowej koszuli wyglądała nieswojo. Pewnie dlatego, że miała na sobie ubrania i wszyscy wiedzieli, że wolała tego nie robić. Dziewczyna uwielbiała mieć wyprostowany ogon i nie raz Vallerie natykała się na dziewczynę, która robiła z nim ciekawe rzeczy. Melissa była zbyt słodka jak na gust wampira i zbyt powściągliwa.

Trzecią dziewczynką była Sandra. Kobieta, bardziej drapieżna niż sama Vallerie, wybrała jastrzębia. Odkąd przybyli, jej głowa wędrowała po barze szybkimi szarpnięciami, co wydawało się Vallerie komiczne. Najbardziej denerwowała się, wychodząc do baru, martwiąc się, że ludzkość wyczuje, że coś jest z nimi nie tak. Po długich naradach zgodziła się, ale tylko pod warunkiem, że będzie trzeźwa i będzie mogła zadbać o bezpieczeństwo grupy. Przynajmniej oczy kobiety były gigantycznymi kałużami czerni. Takie właśnie było życie, tylko ciemność patrząca wstecz.

Czwartym członkiem grupy był mężczyzna. Niejaki Mitchell. Vallerie myślała o Mitchellu. Był zagadką dla trzech kobiet. Pracował w „The Facility”, ale rzadko go widywano, a wyśledzenie go w celu uzyskania zaproszenia zajęło całe trzy dni. Nikt nie wiedział, co robił w placówce, a rozmowy z nim były napięte. Żadna z kobiet nawet nie wiedziała, czy zażył pigułkę, czy nie.

Mitchell nie był złym facetem. Trochę pulchna, ale Vallerie wiedziała, że ​​grubi są najlepszymi kochankami. Musieli więcej pracować, aby zdobyć gorącą dziewczynę; w ich naturze leżało dążenie do zadowolenia i zatrzymania ich. Dlatego chciała go poza jego stoicką tajemnicą. Poza tym tutejsi mężczyźni byli raczej chłopcami. Zbiry z college'u, które miały być zbyt egocentryczne, by dać jej to, czego chciała. Inną kwestią jest to, że natura Vallerie ujawniła się wraz z jej podnieceniem seksualnym. Kły w jej ustach były zawsze obecne, podobnie jak bystre oczy i krzaczasty ogon jej dwóch towarzyszek.

– Jak to ukryłeś? – zapytała Valerie.

„Mój ogon?” – zapytała Mellissa.

„Nie powinnaś o tym tutaj rozmawiać” – stwierdziła Sandra. Tutaj wzrok padł na Vallerie.

„Musicie przestać być tacy spięci” – powiedziała Vallerie.

„Ona ma rację, Val” – powiedział Mitchell. Vallerie w ten sposób to przyjął

na siebie, aby skrócić jej imię. To jest to, co zrobił mężczyzna.

Sandra zaczęła popijać drinka swojej dziewczynie, oczywiście dziewicy. Val wypiła piwo, a Melissa zamówiła wino. Mitchell, cóż, nikt nie wiedział, co Mitchell pił. Wyglądało jak woda, ale była ozdobiona pomarańczą.

– Co byś tam wiedział? – zapytała Valerie.

– A co, jeśli ktoś usłyszy? Sandra sprzeciwiła się.

„Chłopaki, naprawdę powinniście się rozluźnić. To ma być zabawa”.

Muzyka zmieniła głośność i sprawiła, że ​​klatka piersiowa Vallerie zaczęła uderzać w bas. Vallerie dopiła resztę piwa, zanim zamówiła kolejne. Melissa już się chwiała i Vallerie zauważyła, że ​​jej przednie zęby wypychają górną wargę. Mitchell, cóż, Mitchell po prostu siedział na swoim miejscu, oparty o ścianę, popijając swój nieznany napój. Nawet między nimi rozmowa była napięta.

– Sandro, więc skąd jesteś? Zapytała.

"Nie chcę o tym rozmawiać."

– Melisa?

Nie było tam żadnej odpowiedzi. Dziewczyna spuściła wzrok i unikała kontaktu wzrokowego. Każdy miał taką traumę.

– A co z tobą, Mitchell?

Otrząsnął się i spojrzał na nią zdziwiony.

„Jestem z Massachusetts. A ty?”

„Flordia”.

„Ubrany jak gotek? Wszędzie nie na miejscu, prawda?”

„Nie jestem gotykiem”.

– Po prostu się tak ubierz, co?

„Podoba mi się wiktoriański wygląd”.

„Odpręż się Val, jest gorąco”.

"Tak myślisz?"

Przynajmniej według niej, miała taką nadzieję. Byłoby do niczego, gdyby to był tylko komplement mający ją uspokoić. Nie była nawet ubrana tak gotycko. Wiadomo, że miała na sobie czarną koktajlową sukienkę. To była najlepsza rzecz i najbardziej rasowy strój w całej grupie. Inni po prostu bali się ujawnić. Nie była, a kiedy w ogóle była podniecona, upłynęło dużo czasu, zanim jej alter ja się ujawniło.

"Co lubisz robić?" – zapytała Mitchella.

"Co?"

Muzyka znów była tak głośna. Uderzenie zabiło jakąkolwiek nadzieję na dalszą rozmowę. Valerie była zawiedziona. Wyciągnęła trochę Mitchella z jego skorupy i teraz, zanim będzie mogła z nim więcej rozmawiać, było duże prawdopodobieństwo, że któraś z pozostałych kobiet będzie się o niego starała. To była bezpodstawna obawa. Vallerie wiedziała, że ​​nie są nim zainteresowani, ale tak było, a konkurencja była czymś, czego zawsze szukała.

Życie Vallerie przed pigułką było szczególnie tragiczne. W ciągu sześciu lat wychodziła za mąż trzy razy, a każdy z jej mężów ją zdradzał, zostawiając ją zrozpaczoną i samotną. Wiedziała lepiej. To nie była ich wina, ale gdziekolwiek spojrzała, kobiety próbowały przyciągnąć wzrok każdego ze swoich mężów. Wampirzyca nie wyglądała źle. Szczerze mówiąc, była po prostu chuda. Niebieskie oczy i brązowe włosy, była wystarczająco atrakcyjna. Jej problem, była po prostu lepka.

Bycie szczerym wobec samej siebie było burzliwą sprawą. X zaczął to, gdy zaproponował jej pigułkę. Vallerie nienawidziła go za takie rozwiązanie, ale teraz nigdy nie wróci. Pigułka nadała jej zabójczą urodę i urok, którego ludzie nie potrafili opisać. Może to przez jej oczy, rubinowoczerwone usta. Aby wyglądać bardziej groźnie, przefarbowała włosy na czarno. X zażartował, że wygląda jak Morticia z Rodziny Addamsów. Jej ostre kły dowodziły, że jest inaczej w tej kwestii. Ale znalazła swój wygląd i choć był dziwny, przyciągnął jej uwagę. Często nie było to coś, czego pragnęła.

Lubiąc jedną z najmądrzejszych osób, jakie znała, Vallerie zauważyła, że ​​prawie każda spotkana przez nią osoba, która zażyła pigułkę, szukała miłości. Ona sama wliczona w cenę. To było trudne, ale czuła, że ​​X w ten sposób naprawia świat. Przynajmniej próbował, ale znała jego sekret w „Ośrodku”. Jego żona była potworem żyjącym w przezroczystych aranżacjach. Cokolwiek jej zrobiono, było smutne. Kobieta była prawdziwym potworem i każdy z nich jak tylko mógł, unikał z nią kontaktu.

– Valerie, o czym myślisz? – zapytała nagle Melissa. Wiewiórka nachyliła się do niej, żeby zadać pytanie.

– Mężczyźni – powiedziała. „Gorący mężczyźni z gorącymi ciałami, którzy robią z dziewczyny seksualną zabawkę”.

Melissa odsunęła się gwałtownie, z szeroko otwartymi oczami i zarumieniona. Valerie roześmiała się. Wszyscy w milczeniu wrócili do picia drinków. Vallerie zastanawiała się, jak otworzyć grupę. Wtedy szansa pojawiła się w nieoczekiwany sposób.

„Hej, drogie panie, może zostaniecie z nami?”

Do grupy, to znaczy do kobiet, przemawiało dwóch chłopców z bractwa. Wysocy, obaj chłopcy mieli na sobie czapki z daszkiem w pasującym kolorze czerwonym; jeden z ulubionych kolorów Valerie. Szkoda, że ​​chłopcy nie byli w jej typie. Jeszcze zanim weszli na górę, ich powitanie było już wyczerpane. Jeden z nich zaczął rozmawiać z Sandrą, która wyglądała na zakłopotaną. Już miała coś powiedzieć, gdy ktoś ją ubiegł.

„Dlaczego nie pójdziecie, dzieci, pobawić się z innymi dziećmi. Jesteśmy zajęci” – powiedział Mitchell.

"Kto to był?"

– Ten łysy chuj z tyłu, widzisz go?

"Tak."

– Masz coś do powiedzenia?

– Tak – powiedział Mitchell.

Vallerie patrzyła, jak Mitchell wychodzi, by przemówić do dwóch chłopców. Siedział w kącie, w miejscu, w którym sama Vallerie chciała, ale ubiegł ją, gdy ktoś zajmował miejsca. Mitchell z potulną miną podszedł do dwóch intruzów.

– Masz coś do powiedzenia? jeden z nich zapytał jeszcze raz.

– Tak, rujnujesz mój czas.

„Twój czas? Po prostu współczuliśmy obecnym tu paniom. Z takim facetem jak ty musi być nudno”.

Atmosfera była napięta, ale potem obaj goście po prostu odeszli, pozostawiając Mitchella przed stołem z żałosną miną. Odwrócił się i spojrzał na całą trójkę.

„Myślę, że dobrze się bawiliśmy. Będzie coraz gorzej”.

On miał rację. Wszyscy o tym wiedzieli. Wyrzutki, zanim stały się bombowymi pięknościami, którymi były teraz. Żadna z nich nie miała szczególnie umiejętności społecznych, by zorientować się, co się dzieje. Mitchell, który stanie w ich obronie i przejmie inicjatywę, uratuje ich od konieczności radzenia sobie z pewnymi problemami. Zaproponował, że zapłaci rachunek i wyszedł, aby to zrobić.

„Człowieku, ta noc skończyła się zbyt wcześnie” – powiedziała.

„Jesteś po prostu dziwką, Vallerie. Daj temu spokój” – powiedziała Sandra.

„A prawda? Wy też macie pragnienia. Wiem. Wiesz, świetny słuch.”

Dziewczyna-jastrząb spojrzała na nią przenikliwymi oczami.

„Nie możemy się ujawnić” – powiedziała chłodno Sandra.

„Wiem, ale to nie jest tak, że istnieje dla nas portal randkowy”.

To była prawda. Vallerie słyszała tylko o kilku mężczyznach, którzy przeżyli zażywanie pigułki. Rzadko zdarzały się takie, którym udało się zachować zdrowie psychiczne po zmianie. Bardzo niewielu, nawet garstka. Vallerie miała szczęście, że Mitchell był jednym z nielicznych, ale trudno było do niego dotrzeć. Zawsze mało. Chciała tylko go poznać i, oczywiście, sprawić, żeby wykręcił jej mózg. Taka prosta prośba dla dziewczyny, a jednak niespełniona. Mitchell wrócił i grupa zaczęła opuszczać bar.

Dla Vallerie problemem było przeplatanie się ludzi. Jej natura szczególnie drażniła kontakt ze skórą, a gdy tłum ją krzątał, zaczął się głód krwi. Bliscy ludzie poszerzali jej wiedzę o świeżej krwi i niczym prawdziwy wampir Vallerie często pragnęła szkarłatnego napoju przepływającego przez otaczających ją ludzi. Zanim trzy kobiety dotarły na front, skóra Vallerie zbladła.

– Wszystko w porządku, Valerie? – zapytała Melisa. W odpowiedzi skinęła głową, ale tak naprawdę prawidłowa odpowiedź brzmiała: nie. Sandra wyczuła potrzebę pilnego wyjścia, więc wyciągnęła ją z baru.

„Trzymaj się, dziewczyno” – powiedziała Sandra, próbując ją uspokoić.

"Próbować."

„To był zły pomysł” – powiedziała Melissa.

Valerie tylko skinęła głową.

Trzy kobiety czekały na zimnym powietrzu na zewnątrz, starając się trzymać z daleka od ludzkości, która mijała w śmiechu i dobrych chwilach. Każdy wiedział, że zażycie pigułki sprawi, że staną się mniej ludzcy. Nowy wygląd i nowe umiejętności tylko zwiększyły ich niepewność. Cała trójka ożywiła się, gdy Mitchell wyszedł z baru. Uśmiechał się do nich.

„Nie patrz teraz, ale sytuacja będzie się nasilać” – powiedział.

Jego słowa okazały się prawdą, gdy do grupy podeszło dwóch chłopaków z wcześniejszego spotkania.

„No dalej, panie, zostawcie frajera. Pokażemy wam lepszy czas od niego. Spójrzcie na siebie, wyglądajcie na przygnębionych”.

Vallerie była gotowa przyjąć ofertę. Widziała, jak jego szyja pulsuje, gdy przepływa przez nią krew. Jedyne, czego pragnęła, to zatopić w nim zęby.

„Słuchajcie, chłopaki, odejdźcie” – powiedział Mitchell. Trzymał w dłoni zwitek banknotów. Drugi chłopak wyglądał na urażonego.

„Widzisz to; gruby zboczeniec chce nas przekupić, abyśmy zatrzymali jego damy”.

„Nie chcemy twoich pieniędzy, grubasie, tylko kobiet”.

Vallerie patrzyła, jak oczy Sandry spotykają się z oczami Mellissy. Sytuacja się eskalowała. Mitchell odłożył banknot.

– No i co z tego, drogie panie?

– Odpieprz się – powiedziała Melissa. Jej słowa zaskoczyły całą grupę.

„Mitchell to mężczyzna; nie chcemy chłopców”.

– Człowiek, co?

Huśtawka mężczyzny po prawej stronie powiązała się z twarzą Mitchella. Rozległ się trzask i krzyk. Chłopiec, który uderzył Mitchella, trzymał go za rękę. Gdy drugi przygotowywał się do zamachu na Mitchella, ten nagle przyspieszył i mocno uderzył drugiego chłopca w brzuch.

„Czas już iść” – powiedział Mitchell. Spojrzał na dziewczyny i odszedł. Trzy kobiety poszły za nim. Vallerie obejrzała się i zobaczyła, jak obaj chłopcy pomagają sobie nawzajem. Bez wątpienia każdy będzie potrzebował lekarza. Zrobiło jej się mokro.

"Co to było do cholery?" Melissa wypaliła nagle.

„Tak, ja też chcę wiedzieć” – dodała Sandra.

Vallerie jednak już wiedziała. Wziął pigułkę. Mężczyźni zażywający pigułki zostali pobłogosławieni w taki sam sposób, jak kobiety. Dostali młodość; nabrali popędu seksualnego i siły. Mężczyźni zyskali dużo siły, znacznie więcej niż kobiety, ale kobiety też wydawały się być mądrzejsze. Jakiekolwiek zwierzę wybrał Mitchell, służyło mu tej nocy i przynajmniej chroniło trzy dziewczyny przed molestowaniem. Grupa udała się do jedynego pojazdu znajdującego się pomiędzy całą czwórką. Mitchell prowadził, a grupa siedziała w milczeniu.

„Obiekt” znajdował się w lesie. Mały dom, który wyglądał jak coś zbudowanego na apokalipsę zombie, stał na końcu odosobnionej drogi. Dom był po prostu komfortową częścią prawdziwego miejsca. Winda prowadziła do wnętrzności „Ośrodka”, w którym wszyscy pracowali i mieszkali. X rzadko odwiedzał, więc przez większość czasu było to ciche miejsce. Reflektory padły na ciemną powierzchnię domu i pojazd się zatrzymał. Sandra i Melissa wysiadły i poszły do ​​domu. Vallerie została z Mitchellem.

„To, co zrobiłeś, było niesamowite. Dziękuję” – powiedziała.

"Bez problemu."

Poruszając się niekomfortowo, próbowała pomyśleć o tym, jak rozpocząć z nim kolejną rozmowę.

„Wiesz, nienawidzę takich mężczyzn. Przez całe życie wszyscy mnie poniżali. Kiedyś byłam chuda”.

"Co się stało?" on zapytał.

„To samo co ty, wzięłam pigułkę” – powiedziała. – Jaka była twoja trucizna?

Roześmiał się, kręcąc głową.

„Na początku nie miałem żadnego. Czekałem trzy dni, żeby o nim pomyśleć”.

"Możesz to zrobić?"

„Pigułka zostanie aktywowana, ale dopóki nie pomyśli się o zwierzęciu, pozostaje ona uśpiona w krwiobiegu nawet przez tydzień”.

– Och, tego nie wiedziałem.

– Ani X. To ja to odkryłem.

Samochód cofnął.

– Zabierasz mnie do swojego legowiska?

„Nie mogę zostawić samochodu na zewnątrz”.

Rozmowa ucichła i zapadła w niezręczną ciszę. Vallerie walczyła i on też.

„Mój ojciec był wypychaczem zwierząt. Tak wybrałem moje zwierzę”.

– Co jak niedźwiedź?

„Nie. Widzisz, mój ojciec zmarł i dlatego X przyszedł do mnie. Bez tego mężczyzny byłam zagubiona. Mogłam bez problemu wykonywać zadania w laboratorium, ale kiedy zmarł mój ojciec, po prostu poczułam: cóż, jakby nic nie zostało. Był wszystkim, co miałam.

– Więc co wybrałeś?

Samochód skręcił i objechał dom. Choć światła były włączone, Vallerie miała doskonały wzrok. W ciemności widziała pnie drzew.

„Więc mój ojciec przekształcił ten dom w swego rodzaju muzeum. Wypełnił wszystkie pokoje z wyjątkiem tego, w którym dorastałem. Tam zostawił jedyne zwierzę, które pewnego dnia zabiłem na podwórku moją kalibrem 22”.

"Ptak?"

"Pancernik."

Roześmiała się niekontrolowanie.

– To nie jest śmieszne.

„Ale tak jest. To dlatego temu gościu złamało się ramię, zbroja, co?”

Samochód nagle się zatrzymał.

„Hej, nie denerwuj się. To urocze i bardzo pochlebne. To wyjaśnia, co mówiłeś o przybieraniu na wadze. Schudłem, no cóż, z wyjątkiem klatki piersiowej”.

– Trudno tego nie zauważyć?

"Moja waga?"

"Twoja klatka piersiowa..."

„Ostrożnie, Mitchell, to może być molestowanie seksualne”.

– Przykro mi, to się więcej nie powtórzy.

Samochód znów ruszył, a Vallerie sapnęła z frustracji. On

przegapiłem dokuczanie. Musiała być z nim bezpośrednio, aby dostać to, czego chciała. To też był plus, teraz, gdy miał opancerzoną skórę. Istniało ryzyko, że jej zęby nie zdołają go przebić.

„Znasz Mitchella; powinieneś zostać nagrodzony za dzisiejszy wieczór”.

– Wystarczy tylko dziękuję.

Wyciągnęła rękę i położyła dłoń na jego nodze. Samochód szarpnął i ponownie się zatrzymał. Odwrócił się i spojrzał na nią.

„Teraz spójrz tutaj-”

Pocałowała go. Odwzajemnił go energicznie, a gdy się porozumieli,

obie ich natury zaczęły się bardziej manifestować. Objawy Vallerie obejmowały wyjątkowo dłuższe palce. Na jej ramionach utworzyła się cienka błona, co według niej było próbą stworzenia skrzydeł. Potem jej uszy wydłużyły się, a nos stał się bardziej płaski, co umożliwiło uformowanie się narządu echolokacyjnego. Na koniec wyrósł jej ogon i wypuściło miękkie brązowe futro. Kiedy się całowali, Vallerie odkryła zmianę Mitchella. Na początku jego skóra stała się miękka i twarda. Jego dłoń próbowała ją dotknąć, ale jego paznokcie zaczęły wbijać się w materiał jej sukienki. Przerwał pocałunek.

"Przepraszam."

„Nie martw się o to. Zaparkujmy to i pracujmy dalej

parkowanie czegoś innego w ciasnych miejscach.”

– Czy nie jesteś damą?

„Zaufaj mi, nie zobaczysz mnie w ciemności. Jestem koszmarem”.

– Co wybrałeś?

"Nietoperz wampir."

Roześmiał się i samochód znów ruszył.

„Hej, była taka prawdziwa historia miłosna, która ukazała się w książce.

Nakręcili też film. Kiedy wziąłem pigułkę, właśnie o tym pomyślałem.

„Nosferatu, mówię, założę się, że jesteś przerażająco piękny”.

– Nie jestem pewien, czy to komplement.

Wygląda na to, że twoja klatka piersiowa jest większa.

Radości z bycia ssakiem, ale miał rację. Małe kulki ciała urosły i teraz jest ich co najmniej garść. Myśl o tym sprawiła, że ​​się wzdrygnęła.

„Dziękuję, chciałbyś je zobaczyć?” zapytała.

"W ciemności?"

„Czy pancerniki nie widzą dobrze w nocy?”

„Jeśli to jest twoja odpowiedź, to tak, bardzo chciałbym je zobaczyć”.

Nie trzeba było jej dwa razy powtarzać, zdjęła górę sukienki i wyciągnęła obie piersi.

„No proszę. Co o tym myślisz?”

– Chyba chcę je possać.

– Co cię powstrzymuje?

Wyglądało to tak, jakby Vallerie celowo starała się mieć pewność, że samochód nigdy nie dotrze do garażu. Tym razem, gdy samochód się zatrzymał, opony wpadły w poślizg nawet na żwirowej drodze. Vallerie zachichotała, gdy dźwignia zmiany biegów w samochodzie została wrzucona do położenia parkowania. Jęknęła, kiedy się pochylił, a usta odnalazły jej sutek. Wzdychając, chwyciła go za drugą rękę, aby zachęcić go, aby zwrócił uwagę na jej drugą pierś.

Dla Vallerie trwało to zbyt długo. Odkąd się zmieniła, nawet nie poczuła się podniesiona na duchu. Jedyny mężczyzna, którego pragnęła przed zmianą, został zabity na kilka godzin przed zażyciem pigułki. Bez jej wiedzy szukała go przez prawie tydzień, zanim poddała się i zadzwoniła do X. To było rok temu, a teraz seks był możliwy. X ostrzegała przed swoimi zębami i nawet teraz chciała wbić je w Mitchella. Miejmy nadzieję, że ten wieczór zakończy się wspólną zabawą, a nie toną krwi i łez.

"To takie miłe."

Jęknął w odpowiedzi. To sprawiło, że zaczęła się trząść i wiercić. Jego jedna ręka odsunęła się i wsunęła pomiędzy jej nogi. Rozprzestrzeniła się, dając mu dostęp do jej owoców, które były spuchnięte i ociekające nektarem. Wampirzyca westchnęła ze szczęścia. Miło było znów być pożądanym.

– Potrzebujemy więcej miejsca, Mitchell.

Odsunął się nagle i wszystko ustało.

„Nie możemy uprawiać seksu”.

„Co, dlaczego nie?”

On milczał. Właśnie wróciłem do jazdy. Nawet nie spotkałby się z jej spojrzeniem. Mając dość, postanowiła go zaatakować. Najpierw ręka trafiła go w krocze i nawet nie był twardy. To ją zatrzymało.

– Nie chcesz mnie?

Spojrzał na nią, a w jego oczach było coś dziwnego.

– Bardziej niż cokolwiek innego, ale to nie jest to, co myślisz.

„Co? Nie możesz tego podnieść?”

„Co!? Nie, mogę, teraz to ściszę.”

"Dlaczego?"

Samochód wtoczył się do garażu. Drzwi się otworzyły i samochód podjechał. Zaparkowany wyłączył silnik, po czym ponownie się do niej odezwał.

„Więc kiedy wziąłem pigułkę, jednym ze skutków ubocznych było skrajne powiększenie”.

„Ta sama historia, którą opowiada każdy mężczyzna”.

– Tak, cóż, mój cię zabije.

– Z taką obietnicą muszę zobaczyć.

Wzdychając, wysiadł z samochodu. Vallerie niemal spodziewała się, że się odwróci i zrzuci spodnie. Może pokazał jej hodowcę, ale tego nie zrobił. Drzwi zamknęły się i wtedy wyszła.

„Mitchella”.

Zatrzymał się. Już przygotowywał coś, co wyglądało na linię prostą

otwartą bramę garażową.

„Val…”

Podeszła do niego, upewniając się, że strzępy jej czarnej sukienki opadły. Naga rzuciła się na niego. Złapał ją i oboje zaczęli od nowa. Tym razem Vallerie nie miała zamiaru się zatrzymywać. Chrząknął raz, gdy jej pazury wbiły się w materiał jego ubrania, zrywając je w mgnieniu oka. Naga przy niej Vallerie nagle upadła na kolana. Próbował ją powstrzymać, sięgając w dół, ale gdy tylko otworzyła usta, odsłaniając dwa długie kły, Mitchell zamarł.

– Nie jest to widok, do którego można się przyzwyczaić, co? powiedziała. Wiedziała, że ​​to spojrzenie było przerażające. Godziny, które spędziła patrząc w lustro. Vallerie szczyciła się swoim maniakiem i nawet miała pelerynę, którą lubiła nosić.

„Wygląda na to, że zaraz mnie pożre potwór”.

„No cóż, w takim razie zobaczmy, czy twój potwór będzie w stanie walczyć z moim”.

Vallerie objęła jego kutasa. Było pikantne i niemal czuła smak płynącej w nim krwi. W rzeczywistości Mitchell była wiotka i nawet gdy energicznie pracowała, aby stwardnieć, to coś nie chciało nagle podskoczyć i wypełnić jej ust. Odsuwając się, spojrzała na niego.

„Dziewczyna poczuje się urażona, jeśli nie zaczniesz reagować”.

„Nie rozumiesz. To jest złe”.

Warcząc, Vallerie wstała.

„Słuchaj, Mitchell, chcę cię. Albo mnie pieprz, albo odejdź. Ale jeśli odejdziesz, nigdy więcej się do ciebie nie odezwę”.

W tym momencie pochyliła się nad bagażnikiem samochodu, sięgnęła do szyby i przedstawiła mu się.

„Chcę ci podziękować za wcześniej, więc proszę, pieprz mnie jako nagrodę”.

Otrzymała odpowiedź, kiedy podeszła i uderzyła ją w tyłek. Uderzenie było głośne i gorące. Krzyknęła tylko trochę.

„Wow, to jest zmiana” – westchnęła.

– Poczekaj, zaraz będziesz krzyczeć.

"Mam nadzieję."

Valerie nie potrafiła powiedzieć, czy był twardy, czy nie. Poczuła, jak wpycha się w nią, co było rozczarowujące, ale miała nadzieję, że jego wcześniejsza groźba zostanie spełniona.

„Jedna sekunda, to zajmie sekundę”.

– Żeby to podnieść?

– Tak – syknął.

Potem wyciągnął.

– To nie było to?

"Trzymać się."

Wepchnął główkę swojego kutasa z powrotem w nią. Nektar z jej owoców płynął, ale kiedy się wsunął, zauważył, że był grubszy i dłuższy.

"No to jedziemy."

Westchnęła, gdy ją rozprzestrzeniło. Jęknęła, gdy dotarł do szyjki macicy. Krzyknęła, gdy rozciągnęło ją to bardziej niż kiedykolwiek.

„Boże, jakie to ciasne” – skomentował.

„Czuję się tak dobrze. Proszę, pieprz mnie”.

– Jeszcze nie mogę. To jeszcze nie koniec.

Westchnęła, a potem warknęła z uznaniem, przeciągając się jeszcze bardziej. Minęło zbyt dużo czasu i była szczęśliwa, że ​​jak dotąd seks zastąpił jej potrzebę ssania krwi.

„Myślę, że wszystko gotowe, ale zbroja nie jest w pełni uformowana. Kiedy to się stanie, będzie cię boleć”.

„Słuchaj, Mitchell, to trwało zbyt długo. Po prostu mnie pieprz. Przejdziemy przez ten most…”

Mitchell ponownie uderzył ją w tyłek, po czym wyciągnął się z jej tłustej cipki. Długość była absurdalna, podobnie jak jego grubość, ale jej cipka przyjęła kutasa tak mocno, jak tylko mógł. Krzyczała, a jej paznokcie pozostawiły ślady na lakierze samochodu. Mitchell chrząkał, a pot zaczął gromadzić się na jego czole, ale nie mógł teraz przestać, jeśli chciał go wytrzeć. Podobnie jak dla Valerie, dla niego trwało to zbyt długo. Kiedy każde z nich gorączkowo pracowało nad uwolnieniem, stały się rujnującymi zwierzętami; ich dźwięki zostały teraz zastąpione przez wybrane przez nich zwierzęta. Nie miało to dla nich znaczenia.

Vallerie poczuła słodką ulgę jak nigdy dotąd. Stres, napięcie i frustracja wypłynęły z niej jednocześnie. Ona też pisnęła głośniej, co spowodowało rozbicie szyby w samochodzie, pozostawiając wyżłobienia w metalu nadwozia. Kiedy ona się uspokoiła, a on nie, zdała sobie sprawę, że Mitchell był dla niej tym jedynym. W końcu znaleziono partnera w Mitchell. Czując się przytłoczona, zaczęła płakać, podczas gdy on niszczył jej cipkę.

"Płaczesz?" – zapytał Mitchell. Jego głos był głębszy i bardziej zachrypnięty.

Vallerie nie mogła się teraz komunikować. Jej głos brzmiał jedynie jak wrzask, więc sięgnęła do tyłu i złapała się za policzek. Rozchylając policzki pośladków, pozwoliła Mitchellowi włożyć w nią trochę więcej mięsa. To było tam, w jej łonie i poprzez pchnięcie poczuła, że ​​ustępuje miejsca jego kutasowi. Cholera, coś wciąż rosło, ale Vallerie wcale się tym nie przejmowała. Teraz, kiedy to się zaczęło, była ciekawa, jak duży może urosnąć i ile jej ciało może udźwignąć.

„Łzy radości, kontynuujcie. Chcę-więcej”.

Podczas gdy on wyciągał się, by wykonać dobry cios z powrotem, Vallerie fachowo przekręciła się i wkrótce siedziała na samochodzie, zamiast się nad nim pochylać. Właśnie się usytuowała, kiedy wbił się w nią całą swoją długością. Wydobył się z niej kolejny przenikliwy wrzask, więc pochyliła się do przodu i zarzuciła mu ramiona na szyję, żeby się uspokoić. To właśnie wtedy wzięła górę jej natura pragnienia krwi.

Mitchell zawył z bólu, kiedy ugryzła go w ramię. Jej zęby zatopiły się prosto w jego ciele, a ona została nagrodzona szkarłatnym napojem, którego tak pragnęła. Jej kochanek nadal krzyczał z bólu, ale jego kutas powiększył się wraz ze wzrostem prędkości wbijania.

Vallerie szybko napełniła się krwią, a gdy wyrywała jej zęby, uświadomiła sobie, że jest pijana. Jej cipka ledwo się trzymała, nie była już w stanie utrzymać jego penisa. Pokój zakołysał się i w końcu przeżyła drugi orgazm. To było lepsze niż bycie na haju i uprawianie seksu. O wiele lepiej, że gdy doszła, straciła przytomność, ale zdążyła zarejestrować, że sam Mitchell wsadzał gorącą spermę w jej głodną cipkę. Świat pociemniał, gdy się uśmiechnęła.

Kiedy Vallerie się obudziła, faktycznie leżała w łóżku. Nie jej łóżko, ale Mitchella. Był obok niej i chrapał. Czując się kochana, postanowiła się do niego przytulić, co go obudziło.

„Kto, co się dzieje?”

„Spokojnie, Mitchell. To tylko ja”.

– Och, wszystko w porządku?

"Tak ty?"

„Zostawiłeś kilka dziur”.

– No cóż, rozciągnąłeś jedną minę.

I było rozciągnięte. Poczuła ból, ale podobało jej się to tak bardzo, że nawet rozważała spróbowanie czegoś więcej. Powstrzymało ją to, że Mitchell ponownie zapadł w sen, a jego chrapanie wzrosło. Uśmiechając się i trzymając głowę na jego piersi, zasnęła czując się bezpieczna i zadowolona. Alarm obudził ich oboje, a Mitchell nagle wyskoczył z łóżka.

„Niedobrze, to nie jest dobry alarm”.

Wybiegł nago z pokoju. Vallerie, wciąż oszołomiona, wstała i poszła do łazienki. Toaleta była czysta, znacznie bardziej niż jej nowa, która była nowa. Super czysty człowiek? Co się działo ze światem? Alarm ucichł, kiedy nago wyszła z jego pokoju. Nie miała żadnych ubrań i nie znalazła w nim nic, co mogłaby założyć. Czując się samotna, odszukała Mitchella, który opuścił mieszkanie.

Światła „Obiektu” były włączone. Wszyscy. Oznaczało to, że coś się wydarzyło i porzucając myśli o odnalezieniu kochanka, Vallerie przeszukała swoją kwaterę. Tam szybko wzięła prysznic i znalazła coś do ubrania. Kolejna sukienka, ale ta była w kolorowe kwiatowe wzory. Zmiana i rzeczywiście pasowała do jej bladej skóry.

Teraz Vallerie i Sandra były ochroną tego miejsca. Nie było jeszcze późno, ale obie kobiety pracowały na ośmiogodzinne zmiany, późnym dniem i nocą. Nie było żadnej ochrony, gdy Mitchell pracował w laboratoriach, a Melissa wykonywała swoje obowiązki. Miejsce pracy dwóch ochroniarzy znajdowało się w laboratoriach w pomieszczeniu pełnym kamer. Sandra tam była.

"Co się dzieje?"

Sandra spojrzała na Vallerie znad monitorów.

– Doszło do włamania.

"Co?"

„Tak. Znaleźliśmy intruza.”

„Czy powiadomiłeś X?”

– Tak, niedługo tu będzie.

Nadchodził X. Człowiek, który stworzył wszystko za pomocą pigułki, był już w drodze. W pewnym sensie szefem, chociaż X nie zachowywał się jak szef.

„Gdzie jest intruz?”

„Mitchell osaczył ich w pokoju w domu”.

– Pójdę zobaczyć.

Vallerie wyszła i ruszyła w stronę domu. Jazda windą zdawała się trwać wieczność, a kiedy doszły do ​​srebrnych drzwi, wybiegła na zewnątrz, by znaleźć Mitchella. Znalazła go na drugim piętrze.

– Mitchell, co się dzieje?

– Ona tam jest.

Wskazał pokój. Jedno z pomieszczeń, do którego nie powinni wchodzić. Dlatego Mitchell nie zatrzymał intruza.

"Widziałeś ją?"

"NIE."

"Wchodzę."

"Nie, czekaj."

„Wiem, ale nie możemy ich tam zostawić. Wypłuczę ich”.

– Nie, a co, jeśli są uzbrojeni?

– Mam nadzieję, że jeśli tak, to broń jest wystarczająco duża. Nawet nie byłeś w stanie mnie zabić wczoraj wieczorem.

Zarumienił się i odwrócił. Podeszła do niego i chwyciła go za twarz.

„Jesteś niesamowitym mężczyzną” – powiedziała tuż przed pocałowaniem go. Odwzajemnił pocałunek, a Vallerie zostawiła go stojącego na korytarzu. Wchodząc do pokoju, zawołała.

"Cześć?"

Żadnej odpowiedzi, ale wiedziała, że ​​ktoś tam jest. Poczuła ich zapach. I nie według żadnych zwierzęcych standardów ta osoba po prostu cuchnęła.

„Słuchaj, naruszasz prawo, kimkolwiek jesteś, po prostu wyjdź. Pozwolę ci odejść w spokoju”.

W kącie coś się poruszyło i Vallerie skoczyła na niego. Rozległ się płacz, a ona znalazła się nad łkającą nastolatką.

„Nie rób mi krzywdy”.

– Nie zrobimy ci krzywdy. Możemy cię jednak wykąpać.

Dziewczyna ukryła brudną twarz w dłoniach, łkając jeszcze bardziej.

„Hej, teraz…” powiedziała Vallerie. Wyciągnęła rękę, a dziewczyna się odsunęła.

"Proszę..."

"Spójrz na mnie."

Dziewczyna to zrobiła. Biedactwo się przestraszyło.

„Chodź, wszystko będzie dobrze. Wykąpiemy cię i nakarmimy”.

Na wzmiankę o jedzeniu dziewczyna ożywiła się.

„Ach, jesteś bezdomny?”

"Uciekłem."

„O nie, cóż, możemy pomóc”.

Wyciągając rękę, dziewczyna niechętnie ją przyjęła. Valerie przyjrzała się pomieszczeniu i zdała sobie sprawę, że to sypialnia. To musiały być X i wszystko było zakurzone. Nawet Melissie nie wolno było tu wchodzić.

"Gdzie idziemy?"

– Do mojego pokoju. Nie będziemy nikomu przeszkadzać. Tam możesz wziąć prysznic, a ja zrobię nam śniadanie.

Kiedy oboje weszli do holu, Mitchella tam nie było. Cieszyła się, że usłyszał, że nie przeszkadza. Spacer był szybki, a dziewczyna w windzie praktycznie spanikowała. Ledwo dotarli do mieszkania Vallerie.

„OK, więc idź do sypialni, łazienka jest tam. Zrobię nam trochę jedzenia”.

Dziewczyna zastosowała się do jej wskazówek. Choć zamknęła drzwi sypialni, Vallerie weszła, gdy tylko usłyszała, jak zamykają się drzwi do łazienki. Wzięła ubrania dziewczynki i przygotowała dla niej piękną szatę. Miała na sobie parę majtek, a to najlepsze, co mogła zrobić jako bielizna. Zamknięte cuchnęły i Vallerie pobiegła, by zanieść je do pralki w głębi korytarza. Kiedy skończyła, zaczęła gotować.

Teraz Vallerie wolała pić krew niż jeść zwykłe jedzenie. Miała zapasy torebek z krwią w wyjątkowej lodówce, ale krew nie wystarczyła jej na przeżycie. Kiedy zdecydowała się go zjeść, był to smaczny deser. Jajka skwierczały, średnio. Gotowano dla nich wodę na płatki owsiane i siekano dla nich owoce. Zjadła śniadanie i położyła je na stole, zanim dziewczyna skończyła brać prysznic. Kiedy wyszła, była w szlafroku.

"Gdzie są moje ubrania?"

„Umyj je. Przyjdź i zjedz”.

Tej dziewczynie nie trzeba było dwa razy powtarzać. Gdy tylko usiadła, jedzenie zniknęło szybciej, niż Vallerie mogła to dostrzec. Przyłączyła się do uczty i wkrótce całe jedzenie zostało zjedzone.

"Czy to było dobre?"

"Tak dziękuję..."

Dziewczyna patrzyła na stół.

„Hej, co się stało?”

– Kiedy przyjedzie policja?

Wstając, Vallerie podeszła i usiadła obok dziewczyny.

„Żadnych gliniarzy. Ile masz lat?”

„Prawie osiemnaście lat. Rodzina mnie wyrzuciła”.

"For what? Screwing the football star?"

"No, for refusing to be married."

"What?"

"My family is Asia and my parents follow some of the old traditions."

"You don't look Asian."

"I know, I get that a lot. My grandfather was white."

"The war?"

"Vietnam."

Vallerie smiled. The girl was opening up at least.

"So what is gonna happen to me?"

"All that depends on two things. The owner and you I suppose. Speaking of which, He will be here soon."

"Is he mad?"

"I don't know. I hope not."

There was a chime.

"That's him."

Vallerie rushed over to the door. Nervous as hell. X could be pissed off. No one had seen him angry yet, but they were sure he had a nasty temper. When someone messed up badly after taking the pill, they ended up being put into the cage with the guy's wife. No one came out of there except X and X was too scared to go into it. The door slid open, and Vallerie greeted X.

"Hey X."

"Where is she?"

"In here, she is scared."

"How'd she get in?"

"I don't know. I wasn't on shift. I did take care of her, though, she is clean and fed."

Uśmiechnął się. X was easy with his laughter, but everyone knew he had enough to be sad about. He was middle-aged and had a thing for changing his appearance. Today he had blond hair and was wearing glasses. He looked like a surfer with his white t-shirt and colorful swim trunks.

"May I come in?"

"Anytime you want," she said winking at him. Every girl wanted X. He was the biggest mystery. He brushed past her and sat at the table, the furthest seat away from the homeless girl.

"Hey there, I'm X."

"Just the letter?"

"Yeah, it's weird."

She giggled.

"So what bring you here?"

"I thought the place was abandoned. Please don't call the cops."

"I won't, but where are you gonna go?"

"I don't know. I can't go home."

"I understand. Well, there is an issue."

Vallerie left her room to the two. The conversation was too private, and besides, she wanted to find Mitchell. She rounded a corner to the labs and practically ran into him.

"Hey, I was just looking for you."

"Everything okay with the girl?"

"X is talking to her."

"He is gonna giver her the pill."

"So?"

"She is underage."

"If she stays, it will be a danger to us."

"True."

"So what about us?"

Mitchell looked at her.

"Couple?" powiedział.

Podobne artykuły

Dżin mojego brata - rozdział 09

W londyńskim pubie przy jednym ze stolików usiadła dziewczyna. Miała ze sobą swój plecak w kolorze różowym oraz jasnoniebieski plecak koleżanki, która właśnie wyszła do baru. Rozejrzała się dookoła, chłonąc cały wygląd tego miejsca. Ludzie stali wokół, rozmawiając i pijąc, a niektórzy oglądali program telewizyjny, w którym jacyś mężczyźni biegali i kopali w siebie piłkę. „Poprosił mnie o dowód!” Alexis powiedziała, kiedy wróciła, niosąc dwa drinki. „Pochlebia mi, że uważa, że ​​wyglądam na mniej niż 18 lat. W ramach podziękowania dałam mu jeszcze kilka centymetrów. Ma niespodziankę, kiedy następnym razem stanie się twardy. Alexis podała Lumiosie swojego drinka, a ona zaczęła...

1.6K Widoki

Likes 0

Moje tęskne pragnienie Toma 2

– Cóż, oczywiście, że go kocham. Wyjaśniałem przez telefon mojej najlepszej przyjaciółce Heather. „Jesteś pewien, i to nie tylko zauroczenie. Bo Hun w pewnym sensie pozwoliłeś mu odebrać ci dziewictwo”. Heather powiedziała mi ostrożnie. „Nie pozwoliłabym żadnemu facetowi, żeby mi to zrobił! Za kogo mnie masz, dziwkę?! Powiedziałem żartobliwie. Nasza rozmowa trwała dłuższą chwilę. Chciała się tylko upewnić, że jestem bezpieczna i jak to jest. Było około 9:30 tego piątku i moi rodzice byli w kasynie i dostałem wyżywienie po rozmowie z Heather, więc zadzwoniłem do Thomasa. Jego tata wyjechał w interesach. a jego mama grała w bingo. Po prostu rozmawialiśmy...

1.3K Widoki

Likes 0

W ślad za nimfomanką 2

W ślad za nimfomanką Część 3 Przez Johna Morrisona „Witamy w Sonic, czy mogę przyjąć twoje zamówienie?” Zapytałem do mikrofonu. Głośnik trochę trzeszczał. – Tak, chcę koktajl mleczny – powiedział cichy, głodny głos. Jaki rozmiar? Zapytałam. „Duże” – odpowiedziała. Czy to to? Zapytałam. — Tak — powiedziała. Dwie minuty później wyszedłem na zewnątrz z jej koktajlem mlecznym. – Druga trzydzieści osiem – powiedziałem. Spojrzałem teraz na dziewczynę. Wyglądała, jakby właśnie skończyła studia. Miała proste brązowe włosy z blond pasemkami. Podała mi pięciodolarowy banknot. – Zatrzymaj resztę – powiedziała. -Dzięki - powiedziałam odwracając się. — Poczekaj — powiedziała. Zatrzymałem się i wróciłem...

948 Widoki

Likes 0

Mój przyjaciel Jackie

„Hej, czy twoja mama jest dzisiaj w domu?” – zapytałem moją dziewczynę SMS-em „Nie, pracuje do 7” – odpowiedziałem. „OK, przyjdę i przyprowadzę Jasmine. Chcę, żebyś nauczył ją, jak się pieprzyć, zanim pójdzie na studia”. I w chwili, gdy te słowa przeleciały mi przez oczy, byłem zszokowany. Chociaż darzę moją dziewczynę głębokim uczuciem, Jasmine zawsze znajdowała się w kąciku mojego oka i z tyłu głowy. Dowiedzenie się, że jest dziewicą, było zaskoczeniem samym w sobie, ale fakt, że moja dziewczyna chciała, żebym ją przeleciał, był prawdziwym szokiem. Kiedy dotarli do mojego domu, Krista, moja dziewczyna, miała na sobie krótką spódniczkę z...

736 Widoki

Likes 0

Eliksir Życia

Uwaga autora:[/b] „Eliksir życia” pojawił się na xnxx w zeszłym roku. Otrzymałem wiele e-maili z prośbą o ponowne wysłanie ** Bycie genetykiem nie było pozbawione zalet. Czterech pełnoetatowych asystentów, luksusowe biura i nie zapominajmy o nowym opuszczanym dachu Lexusa. Zeszłej jesieni wytropili go w Brewer Pharmaceutical Corporation, skuszeni nowym, najnowocześniejszym sprzętem laboratoryjnym i rodzajem bezdennych funduszy, do których dostęp wydają się mieć tylko agencje rządowe. „Dr James Wilson – starszy genetyk” głosiła nieco ostentacyjna plakietka znajdująca się na wysokości oczu na drzwiach jego biura. Używając swojej karty, dr Wilson uzyskał dostęp do swojego wewnętrznego sanktuarium, zamykając za sobą drzwi, tak jak...

1.3K Widoki

Likes 0

Pralka

„Dlaczego nie spróbujesz?” Duże brązowe oczy Laury rozszerzyły się, gdy niegrzeczny dreszcz przeszedł przez jej ciało, sprawiając, że zadrżała na samą myśl o tym. „Bądź poważna” Laura powiedziała z nieśmiałym uśmiechem do swojej najlepszej przyjaciółki Tally. Laura i Tally siedziały w kawiarni, jak zwykle podczas przerwy obiadowej, rozmawiając. Tally była najlepszą przyjaciółką Laury od czasów szkolnych; tutaj nadal byli najlepszymi przyjaciółmi w wieku 33 lat, nawet pracując w tym samym biurowcu. Rozmawiali o prezencie, który Laura dostała na ostatnie urodziny od innej przyjaciółki. „Mówię poważnie, Lau, powinieneś spróbować” Tally uśmiechnęła się, próbując przekonać Laurę, że ma rację, co mówi. „Mam 33...

990 Widoki

Likes 0

Dojrzewanie po latach

Dojrzewanie po latach Moja siostra i jej dwójka dzieci były na wakacjach w lipcu, kiedy pożar domu szeregowego strawił ich dom i 3 inne osoby w ich bloku. Otrzymałem telefon ze straży pożarnej, ponieważ byłem osobą kontaktową w nagłych wypadkach i nie mogłem się z nią skontaktować. Natychmiast zadzwoniłem na jej komórkę, ale nie otrzymałem odpowiedzi. Zostawiłem wiadomość. Zadzwoniłem do mojej siostrzenicy i też zostawiłem wiadomość. Po jakiejś godzinie odebrałem telefon od mojej siostrzenicy. Powiedziałem jej, że muszę porozmawiać z jej mamą, a ona zadzwoniła. Przekazałem im smutną wiadomość. Następnego dnia wrócili do domu. Po tym, jak marszałek straży pożarnej wyraził...

781 Widoki

Likes 0

Halloweenowa zabawa

Halloweenowy Hijinx Charles, albo jak go wszyscy nazywali, Charlie patrzył na zegar na swoim biurku. Jeszcze tylko dziesięć minut i odliczamy, zanim będzie mógł zostawić za sobą naprawdę kiepski tydzień pracy i udać się na zabawną imprezę Halloween ze swoją bardzo seksowną żoną. Nie mógł się tego doczekać, odkąd on i Margaret dostali zaproszenia dwa tygodnie temu. Charlie nie pamiętał ostatniej imprezy Halloween, na której był, i na samą myśl o tym ponownie obudził się w nim dzieciak. Margaret wybrała dziś kostiumy i pojechała po nie do profesjonalnego sklepu z kostiumami. Wiedział, że idzie jako Zorro, ale Margaret trzymała swój kostium...

627 Widoki

Likes 0

Wyjątkowy prezent świąteczny od mamy

Specjalny prezent bożonarodzeniowy dla mamy firmy rmdexter Poniższa historia jest kompletnym dziełem fikcji i fantazji. Wszelkie podobieństwo do osób żyjących lub zmarłych jest czysto przypadkowe. Zauważ, że w przeciwieństwie do większości moich opublikowanych prac, jest to samodzielna historia, oferowana jako wakacje dzięki wszystkim moim lojalnym czytelnikom. Miej to na uwadze podczas czytania – mam nadzieję, że ci się spodoba. I proszę, poświęć czas na głosowanie lub pozostawienie komentarza, autorzy to doceniają. „Jake, nie mogę uwierzyć, że zadałeś sobie tyle trudu!” – powiedziała Tanya Nolan, gdy jej syn zdjął ręce z jej oczu. 18-latek zaprowadził ją do rodzinnej jadalni, zasłaniając jej oczy...

1.6K Widoki

Likes 0

Ziarno grozy: Rozdział 9

Rozdział dziewiąty – Więc jak przyjęli to twoi rodzice? zapytała Christi, rozmawiając z Jasonem przez telefony komórkowe. Siedział na zaśnieżonym parkingu w Portland, właśnie wypełniając swoje piąte podanie o pracę. Przed nim leżała teraz aplikacja McDonalds. Cholera, jego rodzice zawsze powtarzali mu, żeby się pilnie uczył i dostał do dobrego college'u, żeby nigdy nie musiał przewracać hamburgerów. Wielkie dzięki, Czarne Stygmaty. „Naprawdę nie mogę powiedzieć, poszedłem spać, gdy tylko wróciłem do domu i wyszedłem, zanim ktokolwiek inny wstał. Właściwie po prostu schowałem się w swoim pokoju i czytałem instrukcję, aż w końcu zasnąłem. Powinieneś był zobaczyć moją mamę, kiedy przechodziłem przez...

1.6K Widoki

Likes 0

Popularne wyszukiwania

Share
Report

Report this video here.